zdjęcia z porodu na facebooku
W tym przypadku także królują określone zasady! Rozmiar zdjęcia w tle grupy na Facebooku powinien wynosić 1640 x 856 pikseli – taki obraz zostanie wyświetlony na smartfonach. W przypadku komputerów szerokość obrazu się nie zmieni, jednak wysokość, jaką zobaczymy to 664 piksele.
Dramatyczne nagrania z Kijowa. Ukraińska ambasada ewakuuje się z Moskwy [RELACJA NA ŻYWO] "Dziecko urodziło się dzisiejszej nocy w stresującym otoczeniu - podczas bombardowania Kijowa" Zdjęcia z porodu, za zgodą szczęśliwej mamy, opublikowała na swoim Facebooku ukraińska polityczka Hanna Hopko.
Maja Hyży na odważnym zdjęciu. Od momentu ogłoszenia ciąży na Instagramie Hyży nie przestaje przybywać zdjęć, eksponujących ciążowe krągłości kobiety. Wokalistka chętnie dzieli się z fanami swoimi zdjęciami – nawet tymi odważniejszymi. W internetowej galerii piosenkarki pojawiał się niedawno kolejny gorący kadr!
Nierzadko na Facebooku można zauważyć m.in. fotografie ze ślubu i profesjonalnych sesji fotograficznych, ze starannie ułożoną fryzurą i eleganckim makijażem. Coraz częściej pojawiają się też śmieszne zdjęcia na FB, przykładowo z imprez ze znajomymi, wyjazdów wakacyjnych czy po prostu w nietypowych przebraniach.
Jeśli masz zdjęcie, które chcesz umieścić na Facebooku, możesz stworzyć z niego film. Facebook pozwala na przesyłanie filmów w kilku różnych formatach, w tym kwadratowym, 4:5 i panoramicznym. Po wybraniu formatu, można następnie dodać zdjęcia i inne media do swojego filmu. Po dodaniu zdjęcia do filmu, można go teraz odtworzyć
Site De Rencontre Parents Célibataires Gratuit. Bycie rodzicem to ogromne wyzwanie. Poza zapewnieniem maluchowi opieki i bezpieczeństwa trzeba również dobrze go wychować i wyedukować. Jednak do tego wszystkiego niezbędna jest cierpliwość, która często jest przez dzieci nadwyrężana. Przekonała się o tym ta młoda mama, która zaniemówiła, widząc krwawą kałużę na podłodze, po tym, jak zostawiła córkę na chwilę samą. Zobacz film: "Matka przestrzega przed niebezpiecznym wyzwaniem" spis treści 1. Dziecko pozostawione bez opieki 2. Stoicki spokój mamy 3. Wypadki w domu groźne dla życia dzieci 1. Dziecko pozostawione bez opieki Wraz z przyjściem dziecka na świat, dorosłym zmienia się podejście do życia. Niektóre rzeczy przestają być istotne, a rodzice nabierają więcej dystansu do problemów, które niegdyś mogły spędzać im sen z powiek, jak np. utrzymanie porządku. Ta młoda mama jest tego doskonałym przykładem. Kobieta zostawiła małą córeczkę w pokoju i wyszła na chwilę do łazienki. Kiedy wróciła, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Mała dziewczynka wylała na jasną podłogę cały pojemnik czerwonej farby akrylowej. Kiedy krwawa kałuża była już na parkiecie, weszła w nią i rozprowadziła brudnymi stópkami po całym pomieszczeniu. Widząc efekt swojego dzieła, dziewczynka postanowiła przenieść je również na pionową płaszczyznę, malując po białych ścianach i meblach. Dziewczynka rozlała farbę na podłodze (Facebook) 2. Stoicki spokój mamy Młoda mama wiedziała, że nie ma sensu się denerwować. Jednak zanim zareagowała, postanowiła uwiecznić dzieło córki. Po tym, jak sprzątnęła krwawą plamę i wytłumaczyła dziecku, że to nie był najlepszy pomysł, postanowiła opublikować zdjęcia arcydzieła na grupie dla mam. "Jak wam mija sobota?" – napisała pod zdjęciem. Inne użytkowniczki żywo zareagowały na zabawny post. Wiele z nich przyznało, że nie umiałyby być tak cierpliwe, jak ona. Niektóre mamy przytoczyły nawet podobne historie ze swoimi dziećmi. "Mój syn wymalował brata zieloną farbą. Wyglądał jak Shrek" – napisała jedna z nich. "Całkowicie łączę się z tobą w bólu. Kiedy moja córka miała rok, zostawiłam ją na chwilę z torebką mąki. Nie muszę mówić, co się z nią stało" – skomentowała druga. "Nawet jeśli na początku nie było ci do śmiechu, to popatrz, ilu osobom poprawiłyście humor" – zauważyła kolejna. Młoda mama zareagowała na słowa wsparcia i udostępniła również zdjęcie po sprzątaniu. Po czerwonej kałuży nie został nawet ślad. Na podłodze nie został ślad (Facebook) 3. Wypadki w domu groźne dla życia dzieci To w domu dochodzi do największej liczby wypadków z udziałem dzieci w wieku od 1 do 5 lat. Wielu najmłodszych musi być z tego powodu hospitalizowanych, niektóre z tych zdarzeń kończą się trwałym kalectwem lub śmiercią. W domach często dochodzi do zatruć, zwłaszcza w wyniku wypicia lub spożycia chemikaliów i leków. Ciekawy świata maluch może wziąć butelkę płynu do czyszczenia toalety za napój i zechce go skosztować. A nawet niewielka ilość chemikaliów może prowadzić do tragedii. Wszystkie środki czystości, rozpuszczalniki, preparaty do udrażniania rur należy trzymać poza zasięgiem dzieci. Nigdy nie należy przelewać ich do butelek po napojach lub słoików. Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez Polecane polecamy
Dołączył: 2011-03-08 Miasto: Warszawa Liczba postów: 7669 10 grudnia 2015, 07:17 Zastanawiam się czy to ja jestem nadwrażliwa czy moi znajomi przesadzaja. Urodzilo im sie dziecko, na fb zdjęcia z porodu, przecinania pępowiny miedzy nogami matki. Uważacie ze konieczne jest wstawianie takich zdjęć? Ja nie mam jeszcze dzieci, poród mnie nie obrzydza, ale uważam ze takie zdjęcia się zachowuje dla siebie, o ile w ogóle się je robi, bo ja chyba nie będę takich potrzebować. Jaki wy macie do tego stosunek? Dołączył: 2015-05-22 Miasto: Liczba postów: 3236 10 grudnia 2015, 07:24 Mnie już chyba nic na fejsie/instagramie/snapie nie zdziwi, o tym myślę? No cóż... niektórzy mają jakąś patologiczną chęć dzielenia się z innymi każdą chwilą ze swego życia. A później płacz i zgrzytanie zębów, że ktoś z takich zdjęć sobie zrobi użytek i krążą po necie w postaci memów, z których połowa Polski robi sobie pośmiewisko. Co o takich ludziach myślę? Hmm... wiem na pewno, że nie chciałabym mieć ich za bliskich znajomych Dołączył: 2010-05-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 10998 10 grudnia 2015, 07:40 Co za szczęście, że już jestem starsza i nie mam takich durnych znajomych Dołączył: 2015-03-28 Miasto: Liczba postów: 6560 10 grudnia 2015, 07:51 Nie robi juz to na mnie wrażenia. Nie wiem jak wśród Waszych facebookowych znajomych ale na na swoim fejsie zauwazylam, ze coraz mniej normalnych zdjęć jest wrzucanych. Normalność sie juz widocznie dobrze nie lajkuje. Ja sama tez juz na fejsie przesiaduje tylko dla rozmów ze znajomymi. Przestalam dodawać cokolwiek i komentuje juz tez cos sporadycznie. Przerażają mnie te czasy. Ja do nich nie pasuje. kirsikka 10 grudnia 2015, 08:06 O kutfa :D Nie mam nic przeciwko jesli ktos chce koniecznie zrobic zdjecia do domowego albumu, ale zeby komukolwiek je pokazywac? Po co? w jakim celu? Jak do tej pory nikt nie atakowal mnie takimi raz jedna "znajoma" wkleila na fejsa zdjecie pierwszej kupy zrobionej przez corke do nocnika Dołączył: 2007-04-09 Miasto: Tu Liczba postów: 24677 10 grudnia 2015, 08:26 z rozłożonymi nogami są tam zdjęcia dozwolone?to już totalne dziadostwo z tych feisbukow;o Dołączył: 2015-11-23 Miasto: Gorzów Wielkopolski Liczba postów: 2714 10 grudnia 2015, 08:35 Skoro ludzie robią takie coś...To mnie już nic w internecie nie zdziwi Dołączył: 2009-05-23 Miasto: Warszawa Liczba postów: 12387 10 grudnia 2015, 08:37 :ono tak: poród - to przecież naturalne, więc pokazujmy jak jakieś rozwory swoje krocza wszystkim, bo to przecież natura. odbija ludziom już całkiem. Edytowany przez ewelinusek 10 grudnia 2015, 08:40 Elkaaa2015 Dołączył: 2015-05-09 Miasto: Kraina Mlekiem Płynąca Liczba postów: 1009 10 grudnia 2015, 08:50 nie robiłam sobie takich zdjęć,a tym bardziej nie wrzuciłabym ich do mam zdjęcie zaraz po porodzie,gdy trzymam mojego maluszka w to zdjęcie mam dla tym te fb,nk,i te inne portale społecznościowe mie nie chcę,by wszyscy "znajomi" wiedzieli co się u mnie się urywały,są nowe znajomości i to mi swojego żcyia jest dla mnei śmieszne a co dopiero coś takiego jak już nie wystarczy zameldować "xyz pije właśnie kawę" haydis 10 grudnia 2015, 08:51 ja też jestem na nie. Nawet nagrania wideo są... Więc nie wiem co dalej będzie.
Odbieranie porodów w karetce nie jest zbyt częste. Tym bardziej jeśli jest to poród bliźniąt. Mimo, że ta sytuacja była zaskakująca dla ratowników, to z zimną krwią sprostali zadaniu. Akcja ratowników medycznych z Mszczonowa stała się w weekend hitem na Facebooku. Ich zdjęcia na którym pozują z bliźniakami ma już ponad 12 000 lajków. Akcja porodu zaczęła się podczas transportu do Warszawy. Zespół ratowników zdecydował na zatrzymanie karetki i przyjęcie porodu zaledwie 5 km od szpitala. Dzień dobry mile rozpoczynamy sobotni dzień – Udali się na wezwanie w dwóch wrócili do szpitala w piątkę – czyli poród bliźniaków w karetce :). “Pozdrowienia od ZRM W 06-14 Mszczonów 🙂 Zespół podstawowy – 2 osobowy. W dniu dzisiejszym na pokładzie naszej karetki przyjęliśmy poród bliźniaków (chłopcy). (34HBD). W skali Apgar 10 i 7. Mieliśmy 30 min. transportu do Wawy. Decyzja, że stajemy i rodzimy 5 km od szpitala Ratownicy przyznają, że znacznie częściej w karetce dochodzi do ratowania życia, niż do jego przyjmowania. Ratownik Medyczny jest często pierwszą lub ostatnią osobą którą zobaczy (człowiek w karetce) ~ Ratownik Kuba Niektórzy mogą myśleć, że to nic nadzwyczajnego i taka jest rola ratowników. Wystarczy jednak przeczytać kilka komentarzy pod postem ratowników, żeby zrozumieć, że taka reakcja chłopaków wcale nie jest oczywista. O tym, że poród bliźniaków nie jest łatwy i bardzo stresujący nawet w warunkach szpitalnych przekonuje jedna z mam: Ogromny podziw i szacunek dla ekipy i choć moje blizniaki urodziłam w szpitalu wiem jaki stres musiała przeżywać ekipa i mama szkrabów. Jestescie wielcy! ~ Agnieszka Inna przywołuje zupełnie odwrotny przypadek: A u nas odwrotny przypadek, co prawda już 25 lat temu pani zaczeła rodzić bliźnięta w karetce, Ratownik widząc wychodzącą główkę -spanikował i wepchnął ją z powrotem – dziecko zmarło, a drugie ma porażenie mózgowe – teraz już dorosły facet na wózku. Widzimy, ile znaczy reakcja ratownika. ~ Anna Dal nas jednak najbardziej szokujący jest komentarz jednej ze studentek ratownictwa medycznego: Od razu przypomniały mi się słowa pewnego lekarza na studiach. Nie chciało mu się prowadzić zajęć z gineglkologi i powiedział, że ratownicy są od przewożenia pacjentek do szpitala, a nie od odbierania porodów. Wielki prztyczek w nos dla tego typu lekarzy. Wspaniałe przyjęcie Michał, gratulacje również dla Twojego kolegi ~ Małgorzata My także gratulujemy chłopakom odważnej decyzji i wzorowo przeprowadzonej akcji. Rodzicom i bliźniakom życzymy dużo zdrowia!
fot. Fotolia Z dodawaniem zdjęć na Facebooka, Instagram czy Snapchata jest mniej więcej tak: najpierw wolna kobieta wrzuca swoje zdjęcia typu selfie, wstępując w związek, co jakiś czas zamieszcza słodkie i romantyczne fotografie z ukochanym, potem zamieszcza album przepięknych i artystycznych ujęć ze ślubu, a następnie ... wstawia zdjęcia dziecka. Może jest to bardzo stereotypowy obraz aktywności kobiet na Facebooku, ale powtarza się coraz częściej. Z jednej strony nie ma w tym nic dziwnego, bo pojawienie się malucha na świecie to jeden z najcudowniejszych momentów w życiu każdej kobiety. To dlatego świeżo upieczona matka chce się pochwalić swoim skarbem. Nie zawsze jednak bezmyślne wrzucanie zdjęć do sieci to dobry pomysł. Poznaj 4 powody, dla których lepiej zrezygnować z pokazywania fotografii swojego dziecka na Facebooku. 1. W sieci nic nie ginie To, że wrzucisz zdjęcie swojego synka w wannie, upaćkanego czekoladą czy w innej niefortunnej sytuacji, a za kilka lat je usuniesz, nie oznacza, że Internet zapomni o tej fotografii. Nigdy nie wiesz, kim za kilka lat będzie twój syn czy córka. Może wyrośnie z niego znakomity aktor, muzyk albo polityki. Zdjęcie bez zęba albo na nocniczku mogą stanowić pretekst do wyśmiania przez media. Zapamiętaj jedną, złotą zasadę – w Internecie nic nie ginie! 2. Nie każdego obchodzą zdjęcia twojego dziecka Jedzące, płaczące, uśmiechające się, z misiem, samochodzikiem, lalką i dziadkami, z wakacji, ferii, pierwszych urodzin i komunii kuzyna... wszędzie zdjęcia twojego dziecka! To prawda, że fotografia słodkiego maluszka wywołuje uśmiech na niejednej twarzy, ale nie w nadmiernych ilościach! We wszystkim zachowuj umiar, a setki, tysiące, miliony zdjęć swojego dziecka pokazuj najbliższym. 3. Wygląda to tak, jakbyś nie miała życia Twoja tablica pełna była kiedyś zdjęć z wakacji, szalonych spotkań i miłych wieczorków w gronie przyjaciół? Teraz to już odległe wspomnienia. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy pojawił się dzidziuś, który odmienił twoje życie? To normalne, że kobieta, która staje się mamą, zmienia swoją rolę społeczną. Niejedna z szalonej dziewczyny czy oschłej bizneswoman staje się najukochańszą i najczulszą osobą na świecie, ale ... No właśnie, jest i "ale"! Nie pozwól, aby dziecko przejęło kontrolę nad całym życiem. To, że nie dodajesz już własnych zdjęć, za to spamujesz innych fotkami dziecka, może sprawić, że twoi znajomi zaczną podejrzewać, że nie masz już własnego życia, a twój świat kręci się wokół jednego – maleństwa. Tu również wykaż się odrobiną zdrowego rozsądku. Maluch ma być całym światem, ale nie zapominaj o sobie – nadal jesteś taką samą kobietą! 4. Zło w sieci nie śpi Jeśli myślisz, że dziecięca pornografia albo pedofilia ciebie nie dotkną, bo wiedziesz spokojne życie, to jesteś w błędzie. Wrzucasz zdjęcia do sieci i pozostawiasz je jako publiczne? W takim razie sama wystawiasz swoje dziecko na pastwę pedofilów, którzy mogą posłużyć się fotografią twojego malca w najróżniejszy sposób! Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj:
O tym, jak wielkie kontrowersje może wzbudzić intymne zdjęcie, przekonała się niedawno polska blogerka SuperStyler, która opublikowała na Instagramie i swoim fanpage’u na Facebooku zdjęcie synka w kilka sekund po porodzie - umazanego krwią, z nieodciętą pępowiną, leżącego na jej brzuchu. Jedni dostrzegli w tym piękną chwilę: cud narodzin, dla innych było to "obrzydliwe" i zbyt naturalistyczne, kolejni wskazywali, że dziecko zostało przez swoją matkę potraktowane przedmiotowo: wystawione na spojrzenia obcych ludzi w chwili całkowitej bezbronności. Jednak Marta Lech-Maciejewska, autorka SuperStyler, nie była pierwszą internetową mamą, na którą spadły gromy za "nieodpowiednie" zdjęcie dziecka. Goły bobas w kąpieli, pierwsze samodzielne siusiu na nocniku, pupa i genitalia dziecka na tle pieluchy, niestety, z zawartością - tego typu zdjęcia nie są rzadkością i bywają ostro piętnowane. Nieistniejący już, a swojego czasu bardzo popularny, fanpage "Beka z mamuś na forach" wlepiał "Karne Brajanki" za opublikowanie na Facebooku zdjęć roznegliżowanych maluchów. Fundacja Dzieci Niczyje propagowała akcję, skierowaną do rodziców aktywnych w sieciach społecznościowych, pod hasłem "Pomyśl, zanim wrzucisz". Psychologowie, specjaliści, telewizyjne nianie i wszelkiej maści autorytety przypominały, że dziecko nie jest własnością rodziców i ma własną godność oraz prawo do intymności, a także że istnieją zagrożenia takie, jak pedofile, zbierający dostępne w sieci zdjęcia nagich dzieci. Wystarczy jednak zajrzeć na "mamusiowe" grupy na Facebooku czy jakieś internetowe forum tematyczne, by po chwili natknąć się na zdjęcie wanienkowe, nocniczkowe a nawet "artystyczną" fotkę łożyska tuż po porodzie! Choć trzeba przyznać, że przynajmniej na Facebooku, większość maminych mikro-społeczności ("Mamusie listopadowe 2016", "Mamusie z Elbląga", "Córeczki naszym szczęściem" itp.) ma obecnie status grupy zamkniętej i opublikowane w nich treści są widoczne tylko dla członków grupy. Oczywiście o dołączenie do niej przeważnie nietrudno. Większość aktywnych użytkowniczek ma już świadomość, że to, co trafia do internetu może być użyte przeciwko nim - działalność wspomnianego profilu "Beka z mamuś na forach" opierała się w dużej mierze na publikowaniu (i okrutnym wyśmiewaniu) różnych głupich, szokujących, uwłaczających godności dzieci postów, pochodzących także z zamkniętych społeczności. Zresztą to właśnie z powodu publikowania zrzutów ekranów z takimi prywatnymi treściami, Facebook w końcu zawiesił ten cieszący się sporym rozgłosem fanpage. Młode mamy - nawet jeśli wydają się wdzięcznym obiektem do żartów - często czują się po prostu osamotnione i przestraszone macierzyństwem, a w sieci szukają wsparcia i porad, także tych medycznych. Stąd w maminych społecznościach wiele barwnych opisów, a czasem także niezbyt przyjemnych w odbiorze zdjęć, kupek czy rozmaitych dziecięcych wysypek, które z pewnością powinien zobaczyć lekarz, a nie inne "mamusie". Świeże rodzicielstwo to także poczucie dumy z każdego osiągnięcia dziecka - choćby to była śmieszna mina albo ten nieszczęsny nocniczek - i chęć podzielenia się ową dumą z całym światem, a przynajmniej z kręgiem znajomych. Kolejną kategorią "wątpliwych" i budzących niekiedy niechęć zdjęć dzieci są ślicznie wystrojone i wystylizowane małe damy i kawalerowie, których wizerunkiem dysponują mamy o ambicjach blogerskich czy "szafiarskich", nazywane niekiedy "instamatkami", bo zdjęcia swych małych modelek publikują przeważnie na Instagramie. Jak we wszystkim - tu też można zachować rozsądek lub przesadzić. Część mam dba o to, by nie eksponować przesadnie twarzy dziecka, skupiając się na artystycznych walorach fotografii: kolorach, świetle, kadrze, stylizacji. Trudno uznać, że przekraczają w ten sposób jakąkolwiek granicę dobrego smaku czy intymności. Jednak specjaliści od bezpieczeństwa w sieci oraz psychologowie zgodnie twierdzą, że zanim opublikujemy jakiekolwiek zdjęcie dziecka w sieci, powinniśmy dokładnie sprawę przemyśleć. Wskazują dwa główne zagrożenia z publicznego udostępniania fotek: po pierwsze zdjęcia dostępne dla wszystkich są dostępne także dla pedofilów, kolekcjonujących obrazki z roznegliżowanymi dziećmi, po drugie zaś nasze dzieci rosną i za chwilę mogą się tych zdjęć zwyczajnie wstydzić, zwłaszcza jeśli na ich trop wpadną też koledzy ze szkoły i uczynią z "nocniczkowych" albo "wystrojonych" fotek przedmiot klasowych żartów. Dlatego, jeśli chęć wrzucenia zdjęcia dziecka jest przemożna, to warto najpierw zadbać o ustawienia prywatności tak, by zdjęcia było dostępne tylko dla znajomych, lub konkretnej, wybranej grupy, której życzliwości jesteśmy pewni. Innym pomysłem na zachowanie pełnego bezpieczeństwa jest, by, skupić się na osiągnięciach dzieci, a nie ich wizerunku: wysmarowany po pierwszym samodzielnym posiłku fotelik, koślawy rysunek czy pierwszy raz napisane własne imię są pięknymi i wzruszającymi dokumentami zmian i nie narażają dziecka na żadne negatywne skutki. Starsze dzieci, które same korzystają z internetu (i warto dbać o ich bezpieczeństwo w tymże, ustawiając w komputerze czy telefonie dozór rodzicielski - ale to zupełnie inny temat) często otwarcie i nad wyraz żywo protestują, gdy rodzice publikują coś bez ich zgody - nawet jeśli rodzicowi owo "coś" wydaje się urocze. Warto uświadomić więc sobie, że te młodsze też mają poczucie własnej godności, które może zostać zranione, gdy jakaś rodzicielska publikacja w sieciach społecznościowych przekroczy ich granice intymności. Z drugiej strony - wszyscy jesteśmy z pokolenia, które fotografowano w obowiązkowej pozie - bobas z gołą pupą na kocyku. Owszem, zazwyczaj zdjęcia te nie opuszczały rodzinnych albumów, ale swoje człowiek wycierpiał, gdy zdjęcia oglądały bliższe i dalsze przychodzące z wizytą "ciocie". Teraz krąg cioć i wujaszków z internetu znacząco się powiększył i należy zadać sobie pytanie, czy wszyscy są nam bliscy aż tak, by pokazać im rodzinne zdjęcia?
zdjęcia z porodu na facebooku